Dedykowane dla Dee, pamiętaj że zawsze możesz na mnie liczyć.
Siedziała
z laptopem na kolanach w kompletnych ciemnościach, siedziała starając się nie
przejmować jutrem. Czuła się samotna, ludzie odchodzili wiedziała to bardzo
dobrze, jednak nie zdawała sobie sprawy ile bólu zadają przy każdym odejściu.
Traciła wiarę. Zawsze była brana za niepoprawną optymistkę, ba, nawet ludzie mówili
że jej uśmiech przyćmiewa słońce, niewiele z nich wiedziało co kryło się za
nim. Nikt nie wiedział jak cierpiała w środku, nie było nikogo kto rozumiał to
co przeżywała. Siedziała z laptopem na kolanach w kompletnych ciemnościach i
gubiła samą siebie, nie wiedziała ile kłamstw jeszcze przetrawi, zaciskała
powieki próbując zrozumieć głupotę tego świata. Wszystko przemijało, nic nie
było wieczne, jej długie palce delikatnie pieścił klawisze starego komputera,
prawie jak by wygrywała księżycową sonatę ku chwale tego co ulotne, tego co
sprawiało że cierpiała. Nikt nigdy nie rozumiał jej, mówili o niej że jest
wariatką, jednak żadne z tych osób nie potrafiło podać prawdziwej definicji
słowa wariat. Przecież to nic złego, to osoba która postrzega świat po swojemu,
nie wpada w rutynę, walczy o swoje, wyróżnia się z tłumu, nie jest jednakowa,
wiedziała że świat jest pełen szaleńców. To nie było słowo naładowane ujemnie,
wręcz przeciwnie emanowało pozytywem, jednak czy ona nim była? Czy była tym co
na świecie dobre, czy może odgrywała rolę tej złej, może to nie była bajka w
której powinna grać. Spojrzała w okno, na niebie świeciło tyle gwiazd, od
małego wierzyła że każdy człowiek ma przypisaną jedną z nich, mały punkcik na
niebie który chroni go od złego, nie pozwala zboczyć z jego prawdziwej drogi.
Związała długie włosy w wysokiego koczka by powstrzymać je od ciągłego wpadania
w oczy. Czuła się samotna, niby w domu było tyle osób, dwie ciężarne kobiety w
tym jej siostra która kochała najmocniej na świecie, często kłóciły się o
głupoty jednak wiedziała że bez niej nie poradziła by sobie, była jedną z
niewielu osób które tak naprawdę w nią wierzyły. Często obie nie podzielały
swoich decyzji jednak lubiła przychodzić do niej i mówić o problemach, wyżalać
się czy opowiadać o kolejnych monotonnych dniach które przeżywała. Dzięki
siostrze czuła się akceptowana, wiedziała że ma na kogo liczyć na tym świecie.
Kochająca rodzina w której się wychowywała miała małe problemy, nie tylko
natury ekonomicznej jednak i atmosfera w domu nie była czysta. Czuła że gubi
swój rytm i częściej zaglądała do elektronicznego świata, odcinając się od
problemów. Wiedziała że to nie dobrze, że tak nie powinno się robić, jednak kto
ją wysłucha? Kto wysłucha zagubionej małolaty i jej ,,problemów”, po kolei traciła
kolejnych przyjaciół. Nawet tych których poznawała w idealnym internetowym
świecie, zostawała sama. Nienawidziła swojego życia, potrzebowała kogoś kto
powie do niej ,,stop! Zatrzymaj się i powiedz co się trapi”, pamiętała taką
osobę, była to idealna przyjaciółka. Piętnasty stycznia dwa tysiące dwunastego
roku dał jej wspaniały prezent, niby taki zwykły, jednak tak osobisty dzień.
Poznała osobę z którą potrafiła o wszystkim rozmawiać, była idealna. Szczupła
brunetka o włosach sięgających do ramion, która tryskała optymizmem po mimo
tego że też miała swoje problemy, nauczyła ją jak żyć. Jak cieszyć się każdą
chwilą. Te oczekiwanie na głupi telefon który nawet najgorszy dzień zamieniał w
najlepszy w jej życiu, planowanie i rozmowy o marzeniach. Wiedziała że nic już
nie stanie jej na przeszkodzie, że zawsze będzie szczęśliwa. Nawet kwestia
nienamacalnych kontaktów jej nie przeszkadzała, po mimo że potrzebowała
przyjaciela który ją przytuli i powie ,,spokojnie już możesz oddychać” to
brunetka słowami zastępowała jej uścisk, pozwoliła jej zapomnieć o trudnościach
i sprawiła że uwierzyła w siebie. Jednak co z tego? Gdy osoby różnią się
wszystko się rozpada czyż nie? Jednak wiedziała że tak nie może być z nimi, nie
z tak idealnymi przyjaciółkami. Jakimi były, bo definitywnie były
podręcznikowym przykładem przyjaźni na odległość. Jednak czy głupie poglądy
mogły zmienić tak wiele, to przecież jak dyskutowanie o otwartej żyle w chwili
gdy osoba która ją podcięła wykrwawiała się na śmierć, to było żałosne, mówić o
czymś co nie ma znaczenia, przecież w przyjaźni nie ważne są poglądy, ważne
jest przywiązanie i wiara. Wiara, to ona buduję najlepszą przyjaźń. Zrozumiała
że musi walczyć, rzucić wszystko nawet te ukochane rzeczy w imię przyjaźni,
przecież nie mogła stracić przyjaciółki, nie teraz gdy uwierzyła że przyjaźń
jest taka ważna, że to nie mit o którym pisze się w książkach i mówi w filmach.
To było naprawdę, więź jaka wytworzyła się pomiędzy nimi była silna a ona
wierzyła że jest dość silna by mogła zwyciężyć wszelakie nieprawości i
przeszkody, przecież to podstawa, nie omija się kłód rzucanych pod nogi, tylko
zwalcza się je, by nigdy nie stanowiły już więcej powodu do zatrzymania. Ona
wierzyła że to co teraz dzieję się między nią a idealną przyjaciółką to jedynie
mur który był wyjątkowo wysoki jednak dało się go zniszczyć, jednak jedynie w
jeden sposób, trzeba porzucić wszelkie przeciwności i zaufać tej drugiej
osobie. Nie ważny jest stan majątkowy czy to jak kto ma w domu, ważna jest siła
która daje ta druga osoba, a idealna przyjaciółka nakręcała ją pozytywnie, więc
i ona musiała dać jej coś takiego, coś by przyjaciółka zrozumiała że jest
bardzo ważna, że nie potrafi bez niej żyć. Usiadła na wąskim parapecie i znów
wbiła wzrok w gwiazdy, wierzyła że to właśnie one podpowiedzą jej jak powinna
postępować, co powinna zrobić by idealna zrozumiała że nie jest tylko kolejną
osobą którą spotkała w sieci, że jest jej prawdziwą przyjaciółką. Przypominała
sobie każda nawet błachą rozmowę z nią. Zapukała kilka razy w zimną szybę, po
mimo że było lato temperatura w nocy była bardzo niska. Zamknęła oczy starając
się zrozumieć czego jej brakuje by idealna przyjaciółka zechciała zrozumieć,
wiedziała że obie się zmieniły jednak to nie żaden powód, prawda. Szukała odpowiednich
słów lecz nic nie znalazła, po mimo że wiedziała że odpowiedź nie przyjdzie
sama… Liczyła że idealna też chcę odzyskać kontakt i że nie straci, osoby na której
jej tak bardzo zależy.